Mieszkańcy Grochowa protestują przeciwko powstaniu punktu dla heroinistów

W budynku przy ul. Kickiego ma powstać punkt wymiany igieł i strzykawek dla osób uzależnionych od narkotyków. - Planowana lokalizacja ośrodka to serce dużego podwórka, licznie zamieszkałego przez dzieci właśnie, a także ścisłe sąsiedztwo przedszkola, szkół i świetlicy dla dzieci - tłumaczą mieszkańcy, którzy nie zgadzają się na powstanie ośrodka w tym miejscu.

Spodobało ci się? Polub nas

Punkt będzie prowadzony przez Fundację Redukcji Szkód. - Sama działalność Fundacji zasługuje na uznanie i wsparcie, natomiast dotyczy ona niewątpliwie trudnego i delikatnego problemu. Oczywistym jest, że Fundacja potrzebuje lokalu, który umożliwi jej działalność (pomoc narkomanom), natomiast równie oczywistym jest, że miejsce to powinno być zlokalizowane w rozsądnej odległości od miejsca zamieszkania i nauki dzieci - czytamy w petycji, którą wystosowali sąsiedzi planowanego punktu. Warto dodać, że tuż obok planowanego ośrodka znajduje się również Dom Studenta (pod nr 9).

Mieszkańcy podkreślają, że stała obecność osób uzależnionych może stwarzać zagrożenie. - Myślimy tu o niekontrolowanym zachowaniu narkomanów, działających pod wpływem substancji odurzających, jak też możliwości pojawienia się w okolicy zużytych igieł i strzykawek - mówią. W związku z tym, bardzo prosimy o znalezienie i wyznaczenie Fundacji innego lokalu, który nie będzie ścisłym sąsiedztwem miejsca zamieszkania dzieci, lokalizacji przedszkoli, szkół, itp., a który jednocześnie spełni oczekiwania Fundacji i jej klientów.

Do niedawna fundacja Redukcji Szkód działała na Woli, w Kolonii Wawelberga. Mimo że ośrodek zniknął mieszkańcy do dzisiaj borykają się ze skutkami tego, co po sobie zostawiła fundacja. Pensjonariusze fundacji nadal odwiedzają podwórko przy ul. Górczewskiej, którzy nawiązali kontakty z młodzieżą i zachęcają do zażywania narkotyków. Główną bolączką mieszkańców osiedla był też brak zachowania przez pracowników fundacji odpowiednich standardów. Strzykawki, które powinny być utylizowane często trafiały prosto do osiedlowego śmietnika lub - pojedyncze leżały na ziemi.

Więcej o: