Dlaczego właściwie robisz zakupy w Biedronce i w Lidlu? "Wszystko zmieniło się w 2008 roku"

Jak na zakupy, to tylko do dyskontu. I nie wyłącznie po masło, dżem i tanią wędlinę, ale i dobre wino, francuskie sery, włoskie pesto, mleczko kokosowe, krewetki, stek z tuńczyka, carpaccio, a nawet ośmiornicę! Przy okazji można rozejrzeć się, czy nie ?rzucili na sklep? tej świetnej deski do krojenia, za którą rozglądamy się od miesięcy czy rewelacyjnego woka, o którym marzyliśmy od dawna albo profesjonalnej kurtki na rower, która w każdym innym sklepie jest taka droga. Oprócz produktów, wyniesiemy ze sklepu jeszcze odrobinę dobrego samopoczucia i dumy z tego, że nie wydaliśmy na wszystko połowy miesięcznej pensji. A pojemy - co najmniej jak w Paryżu czy w Mediolanie!

Spodobało ci się? Polub nas

- Mam prośbę, wyjeżdżam na urlop akurat wtedy, kiedy w Lidlu jest tydzień hiszpański - mogłabyś kupić dla mnie kilka rzeczy? Tylko pamiętaj, żeby pójść pierwszego albo drugiego dnia obowiązywania promocji, ponieważ później wszystko już przebrane - poprosiła Martę jej koleżanka.

Marta, dziennikarka pracująca w dużej firmie mediowej, lekko się zaśmiała, ale gdy zobaczyła, że koleżanka mówi śmiertelnie poważnie, przestała. Sama szybko zorientowała się, że musi koniecznie pojechać do Lidla po kolejną zgrzewkę swojego ulubionego wina Primitivo di Mandurla (20 zł za butelkę), bo stała już tylko jednak butelka...

Dyskont zakupyKuba Atys/ Agencja Gazeta

Warszawiacy oszaleli na punkcie kupowania tanio, ale w dobrej jakości. Gdy tylko nadarza się okazja, sięgają po gazetkę z Lidla czy z Biedronki, sprawdzają, co akurat jest „ w promocji” i lecą na zakupy. Wychodzą z nich z wielkimi torbami, zgrzewkami wina, produktami, o których jeszcze niedawno mogli tylko pomarzyć lub kupić wyłącznie w najdroższych sklepach.

Zakupy dyskontymetrowarszawa.pl

Tydzień hiszpański, alpejski, portugalski...

Ogromną popularnością cieszą się m.in. „tygodnie tematyczne”, których koncept jako pierwsza wprowadziła w Polsce firma Lidl. Obecnie „tygodnie” organizuje również sieć sklepów Biedronka.

Zakupy Warszawamateriały prasowe

- W trakcie takiego tygodnia mogę kupić produkty, które na co dzień w sklepach są niedostępne albo dostępne są wyłącznie w specjalistycznych sklepach typu Kuchnie Świata, gdzie z kolei wszystko jest o wiele droższe - mówi Marysia, która od lat jest fanką tygodni tematycznych. - Jeśli mogę kupić mleczko kokosowe za 3,50 zł, które jest zadowalającej jakości, zamiast mleczka kokosowego w Kuchniach Świata za 10 zł trochę wyższej jakości, to raczej wybiorę to pierwsze. Podobnie z owocami morza, które są z założenia bardzo drogie - świeże ryby, małże, ośmiornica. W ciągu takiego tygodnia można sobie na nie pozwolić - dodaje.

Zakupy w dyskontachmetrowarszawa.pl

Pasją Marysi jest gotowanie, więc gdy tylko ma okazję zdobyć produkt, z którego będzie mogła zrobić coś ciekawszego niż „schabowego z ziemniakami i z kapustą”, do tego ugotować to w grupie znajomych przy butelce dobrego i taniego wina od razu biegnie do Lidla lub Biedronki w poszukiwaniu jakichś rarytasów.

dyskonty Warszawametrowarszawa.pl

Z rozrzewnieniem wspomina, gdy w Lidlu i jednocześnie w Biedronce odbywał się „tydzień azjatycki”. - Porównywałam asortyment obu sklepów i muszę przyznać, że w Biedronce oferta była dużo ciekawsza. Dostępne były fajne produkty - typu tempura, imbir czy specjalny makaron - z których potem można było coś fajnego ugotować. W Lidlu raczej gotowe dania. Ale stamtąd też wyszłam z pełnym koszykiem i ledwo doszłam do domu - śmieje się.

Marysia, lekko zawstydzona, przyznaje, że zawsze wie, kiedy odbywa się jakiś „tydzień tematyczny” w warszawskich dyskontach. - Jeśli dużo gotujesz, to po prostu to wiesz. Bardziej opłaca ci się kupić coś w trakcie trwania tygodnia tematycznego niż dwa tygodnie później, kiedy wszystko jest dwa razy droższe - przekonuje.

Jestem pokoleniem cierpliwym

- „Frikiem promocyjnym” na pewno nie jestem, szukam po prostu fajnych produktów w dobrych cenach. Nie mam kasy, żeby kupić coś sobie drożej tak „bez problemu” - w Almie czy na Targach Śniadaniowych. Wolę poczekać na dobry produkt w dobrej cenie - mówi Patrycja, specjalista ds. PR w dużej firmie, fanka Lidla i TK Maxx, miłośniczka produktów ekologicznych i fair trade.

Ale Patrycja podkreśla, że i w innych sklepach - typu Auchan czy Intermarche, również można dostać produkty, które całkiem niedawno kosztowały krocie. - Pamiętam, że jeszcze rok temu najtańsze mleko z laktozy kosztowało ok. 8-10 zł, dziś mogę je kupić w Lidlu już za 3-4 zł. Podobnie jest z serami czy jogurtami. W Auchan pojawiają się z kolei fajne duńskie produkty nabiałowe eko. W Intermarche można dostać ekologiczne detergenty w cenach niższych niż w sieciach organic - opowiada.

Dyskonty Warszawametrowarszawa.pl

Z kolei w TK Maxx Patrycja poluje na rzeczy do domu czy kosmetyki, czyli takie produkty, których na co dzień w sklepach nie dostanie - naczynia francuskiej firmy Le creuset, która dla Patrycji jest synonimem jakości, różnego rodzaju sole do kąpieli czy mydła francuskie. - Takich produktów w Polsce nie można zbyt łatwo dostać, jeśli są, to są bardzo drogie i dostępne wyłącznie w sklepach typu Megapunkt - mówi.

Ale - na takie produkty czasem trzeba poczekać. I często dobrze w nich poprzebierać, bo nie zawsze głośny komunikat „przecena” i wyraźnie zaznaczona przy metce wysokość obniżki równa się „złapaniu okazji”. - Zdarzyło mi się ostatnio specjalnie pojechać do Lidla po deskę bambusową. Dostępna była tylko przez tydzień. Długo też czekałam na dobrą patelnię. Łatwo kupić tanią patelnię, z której po kilku tygodniach teflon zacznie schodzić, co jest bardzo niezdrowe, ciężko kupić dobrą patelnię za przyzwoite pieniądze. Dostałam taką w końcu w Media Markt i zapłaciłam 100 zł - opowiada.

Dyskonty Warszawametrowarszawa.pl

Patrycja podkreśla jednak, to czekanie nie stanowi dla niej problemu. - Mówi się, że moje pokolenie, czyli pokolenie X jest cierpliwe, w przeciwieństwie do pokolenia Y, które stawia na lifestyle, wygodę, oryginalność, na robienie fajnych rzeczy za niewielkie pieniądze. I, co ciekawe, do nich też trafiają te promocje - opowiada.

#cebuladeals

Maciej, odkąd przeprowadził się do Warszawy i rozpoczął pracę jako handlowiec, przestał mieć tak dużo czasu na polowanie na promocje. Są jednak osoby, które wykonują tę „robotę” za niego. Wystarczy na Wykopie wpisać tag #cebuladeals, a naszym oczom ukaże się niekończąca się lista dostępnych promocji.

Dyskonty WarszawaPrint Screen wykop.pl

- Z jednej strony śmieszy mnie to, że niektórzy ludzie potrafią całe życie spędzać na szukaniu „okazji”, z drugiej wiem, że wymaga to ogromnej przebiegłości. To już nie jest wyłącznie korzystanie z tygodni hiszpańskich, ale wyszukiwanie promocji, o których nie trąbi cały świat, dokonywanie niekiedy skomplikowanych operacji płatniczych czy „robienie sklep” w konia - opowiada.

Maciej nie utożsamia się z #cebuladeals, z drugiej strony ogromną wagę przykłada do tego, co i za ile kupuje. - Przez wiele lat pracowałem w jednym ze sklepów dużej sieci odzieżowej i mam świadomość, ile naprawdę kosztują te ubrania. Nawet podczas promocji sklep zarabia spore pieniądze - dodaje. Ciuchy kupuje więc wyłącznie na wyprzedażach albo w outletach. A inne rzeczy? Tu wkracza już podpowiedź w postaci #cebuladeals.

- Gdy muszę kupić coś do jedzenia, to najczęściej chodzę do Lidla, bo mieszkam obok jednego ze sklepów tej sieci. Ale zdarza mi się czasem korzystać z promocji w Tesco. Dotyczy ona zakupów on line. Jeśli wybierasz jakiś produkt dwa razy, to płacisz tylko za jeden z pary, dodatkowo jeśli robiłeś już zakupy w Tesco wcześniej, to wiesz, że dostałeś wtedy kupon zniżkowy na 20 zł. W konsekwencji za zakupy, za które normalnie zapłaciłbym 100 zł, płacę 30 zł - opowiada. - Na początku ludzie myśleli, że używanie tego kuponu, to oszukiwanie sklepu, ale ktoś w końcu się zapytał, czy rzeczywiście tak jest i sklep zaprzeczył - dodaje.

Kolejny „przekręt” Maćkowi udało się zrobić, idąc na zakupy do jednego ze znanych sklepów z artykułami do domu. - W trakcie tej konkretnej promocji za dokonanie zakupów w wysokości 100 zł w sklepie stacjonarnym otrzymywało się kupon zniżkowy w wysokości 75 zł. Można było go wykorzystać przy następnych zakupach za minimum 150 zł. Po zapłaceniu, sprzedawca zabierał kupon. Ale - jeśli było się sprytnym - wystarczyło spisać kod kreskowy z kuponu i później wykorzystać go jeszcze raz podczas zakupów on line, ponieważ baza on line tego sklepu nie jest powiązana z bazą stacjonarną - opowiada Maciej.

Itd. itd. Na #cebuladeals pojawia się wiele takich newsów z promocjami i niekiedy podpowiedziami w pakiecie: załóż darmowe konto w banku, dostaniesz tablet za darmo - a po dwóch miesiącach zlikwiduj konto; kup głośniki w promocyjnej cenie, tylko zapłać za przesyłkę (75 proc. ceny produktu) - ale przed zakupem spróbuj zamknąć stronę, to wyświetli ci się komunikat „jeśli będziesz kontynuować zakupy, nie zapłacisz za przesyłkę”; dokonaj kilkakrotnie „fałszywego” zakupu w sklepie internetowym (płacąc chociażby nie działającą kartą kredytową), a za którymś razem otrzymasz ten sam produkt w promocyjnej cenie.

Robienie zakupów po taniości nie jest więc dla każdego.

Wrażenie dostępności w czasach kryzysu

- Może i dobrze - stwierdza Tomasz Arent, ekspert ds. marketingu i zachowań konsumenckich. - Takie zachowanie to pokłosie komunizmu, kiedy jak nie kombinowałeś, to mówiąc potocznie „nie jechałeś” - mówi Tomasz. - Dostawało się coś z przydziału, ale jak się chciało więcej i lepiej, to trzeba było się postarać. Czasy się jednak zmieniły. Ludzie zrozumieli, że w życiu nie chodzi już o to, żeby być najbardziej cwaną osobą na osiedlu, bo to niewiele wnosi. To element zboczenia, który powoli jest eliminowany - dodaje.

Z drugiej strony przyznaje, że ludzie w ciągu ostatnich kilku lat całkowicie zmienili podejście do robienia zakupów. - Wszystko się zmieniło w 2008 roku - tłumaczy Tomek. - Zanim przyszedł kryzys, ludzie pieniądze trwonili. Teraz nie jest tak, że wydają mniej, ale wydają inaczej. Bo zaczęli się zastanawiać - dlaczego mam płacić za majonez 8 zł, skoro mogę za dokładnie ten sam majonez gdzie indziej zapłacić 6 zł? - dodaje.

Zakupy w dyskontachmetrowarszawa.pl

Wtedy wkroczyły słynne dyskonty - jak właśnie Lidl czy Biedronka, które zapełniły półki asortymentem ze średniej i niskiej półki. - W Biedronce może i jest trochę brzydziej, może nie pachnie konwaliami jak w Almie - choć w niektórych sklepach już pachnie i Biedronka sprzed ośmiu lat to jest całkiem inna Biedronka niż ta dziś - i zdarza się spotkać człowieka, którego głównym celem zakupów jest „tanie wino i sucha bułka” - ale produkty są właściwie takie same jak w innych sklepach, tylko tańsze. W Almie dodatkowo płacisz za lepszą klimatyzację, lepsze ogrzewanie zimą, mniejszy tłok i brak tego pana, o którym była mowa. Pozostaje więc wyłącznie kwestia tego, w jakich warunkach jesteśmy gotowi robić zakupy - mówi Tomasz.

dyskonty Warszawametrowarszawa.pl

I, jak się okazuje, nie dotyczy to wyłącznie produktów ze średniej półki, ale również tych z wyższej. - To dla ludzi ogromna frajda i powód do dumy, jeśli w „czasach zaciskania pasa” mogą pozwolić sobie na stek z tuńczyka, ośmiornicę, krewetki albo oliwki z migdałami. Dyskonty święcą triumf nie dlatego, że jest w nich najtaniej, ale dlatego, że udało im się stworzyć otoczkę dostępności wokół produktów, które do tej pory były poza zasięgiem - tłumaczy.

Prawda jest jednak taka, jak mówi Tomasz, że w Piotrze i Pawle czy w Almie nie rzadko dostaniemy te najdroższe produkty w podobnej cenie. - Dyskonty te ekskluzywne produkty pakują po prostu w dużo mniejsze opakowania, dając ludziom szansę kupienia czegoś, czego na co dzień, w zwykłym, dużym opakowaniu (w Almie) by nie kupili. 7 zł za małe opakowanie czegoś, czego nie znają, a co jest dla nich „czymś ekstra” będą gotowi zapłacić, ale 30 zł za to samo, ale trzy razy większe - już nie - mówi Tomasz.

Zakupy w dyskontachFacebook.com/ Lidl

Do tego dochodzi sposób komunikowania się tych sklepów. - One nie reklamują się jak dyskonty, ale jak sklepy typu Alma. Twarzami dyskontów są ludzie, których lubimy, podziwiamy - Karol Okrasa, Pascal Brodnicki, Dorota Wellman, którzy mówią do nas prostym językiem, którzy wymyślają dla nas przepisy na potrawy z produktów dostępnych w dyskontach, ale to nie jest już kurczak, jakiego jedliśmy przez ostatnie 20 lat, ale kurczak w nowej odsłonie. I mimo że nie zapłacimy za niego dużo, a przygotowanie z niego potrawy zajmie nam chwilę, i tak poczujemy się bardzo światowo.

Więcej o: