"Przecież wcale nie było tak głośno"? Zmierzyli hałas na Stadionie Narodowym

122 decybele wskazały pomiary hałasu podczas wielkiego pokazu fajerwerków na Stadionie Narodowym - oświadczają mieszkańcy Saskiej Kępy, którzy zmierzyli hałas na Stadionie Narodowym podczas odbywającego się w sobotę pokazu fajerwerków. "Teraz mamy czym walczyć" - mówią.

Spodobało ci się? Polub nas

Argument "przecież wcale nie było tak głośno" może nie pomóc już w dyskusji na temat tego, czy podczas imprez organizowanych na Błoniach Stadionu Narodowego, jest po prostu za głośno.

- To zdjęcie zostało zrobione w trakcie festiwalu fajerwerków na błoniach Stadionu, gdy dokonywaliśmy pomiarów na Rondzie Waszyngtona ok. godz. 22.00. Chcemy pokazać jak najszerszemu gronu, że problemy z hałasem to nie jest coś, co sobie wymyśliliśmy, tylko realny problem, który przy takiej imprezie był do przewidzenia - powiedział tvnwarszawa.pl Tadeusz Rudzki z Samorządu Mieszkańców Saskiej Kępy. Zdjęcie z pomiarów pojawiło się na stronie Samorządu w sobotę po tuż przed 23:00.

Jak informuje portal, mieszkańcy Saskiej Kępy przeprowadzili pomiar, ponieważ mają dość słuchania tego, że hałas to rzecz względna. Dzięki pomiarowi mają konkretny dowód na to, że na Saskiej Kępie podczas przykładowo takiego wydarzenia jak pokaz fajerwerków, robi się zdecydowanie za głośno. Pomiar przyda im się przy rozpatrywaniu przez sąd sprawy cywilnej, przy dyskusjach z miastem i organizatorem przy okazji kolejnych pomysłów na podobne imprezy i "w ogóle debat na temat uciążliwości", jakie tworzą niektóre imprezy organizowane na lub obok Stadionu.

Normy hałasu określa rozporządzenie Ministerstwa Środowiska. W godzinach 6.00-22.00 dopuszczalne jest 55 dB, natomiast między 22.00 a 6.00 - 45 dB. Wielkości bezpieczne dla zdrowia zostały więc przekroczone, a podczas samych pokazów pirotechnicznych - niemal trzykrotnie.

Mieszkańcy, jak informuje TVN Warszawa, nie podjęli decyzji, w jaki sposób wykorzystają te wyniki. Prawdopodobnie niektórzy będą chcieli zgłosić sprawę na policję, a w dalszej kolejności do sądu tak, jak było w przypadku Orange Warsaw Festival.

Więcej o: