"Dwumetrowy? Za mały! Zrobimy dwudziestometrowy kebab" - mówią założyciele Kebab Relax

Na trasie z Białegostoku do Warszawy coś się wykrzaczyło, zrobili objazd przez Radzymin. Los tak chciał. Musiałem poznać twórców największego, najcięższego i najdłuższego kebaba w Polsce, a może i w całej Unii Europejskiej, jak sami twierdzą. Poznajcie Kebab Relax w Radzyminie

Spodobało ci się? Polub nas

O Relaxie słyszałem od kolegi, planowaliśmy nawet wycieczkę na kebaba giganta. Dziś kebab stanął mi na drodze sam. Wlekąc się w sznurze samochodów zamajaczył mi, jak fatamorgana na rozgrzanym w pył poboczu. Nie planowałem jednak go pożerać, słońce smaliło jak na patelni, a pora raczej śniadaniowa. Po chwili dałem się skusić jednak na małego za 7 zł.

Kebab RelaxKebab Relax

Już w progu wita nas z promiennym uśmiechem. Każe na siebie mówić Grzesiu. Ma 21 lat i łeb jak sklep do interesu. Urodził się w Iraku, gimnazjum skończył w Sosnowcu. W Radzyminie razem z bratem robi największego kebaba w Polsce. Za kilka tygodni w nowym lokalu w Wyszkowie, planują pobić kolejny rekord i zrobić dwudziestometrowego giganta. W ramach promocji chcą rozdać go mieszkańcom miasta. Od kilku tygodni zrobiło się o nich głośno, dzień w dzień do Relaxu na kebaba zjeżdżają rzesze mięsożerców nie tylko z Radzymina, ale i z Warszawy i całego Mazowsza.

Robią najdłuższy kebab w Polsce. Planują pobić kolejny rekord. W Wyszkowie chcą zwinąć dwudziestometrowy. Poznajcie kebab Relax w Radzyminie

- W Iraku byłem 12 lat temu, później mieszkałem w różnych miejscach a od sześciu lat w Polsce. - mówi mocno łamaną polszczyzną, ale z rozbrajającym uśmiechem Grzesiu. - W Radzyminie ojciec ma firmę. Wysyła tiry do krajów arabskich, z kuchnią nie ma nic wspólnego. Kiedy trafiliśmy do Polski było nam ciężko żyć. Musieliśmy iść do pracy. Nie byliśmy pełnoletni więc pracowaliśmy na czarno, jako pomocnicy w barach z kebabem. Raz nam zapłacili 2,50 złotych za godzinę. Pracowaliśmy po dwanaście godzin dziennie. Kiedyś nam powiedzieli, że ja z bratem jesteśmy najgorszymi pracownikami. Ale co było, to było. Mam satysfakcję, bo teraz jesteśmy lepsi od nich wszystkich, u których zaczynaliśmy robić kebab. - mówi.

Kebab RelaxKebab Relax

W międzyczasie odbiera telefony z zamówieniami, ogarnia wywóz śmieci, koordynuje pracę kucharzy, przygotowuje pięciokilogramowy, gigantyczny talerz kebaba, składający się z mięsa z kurczaka, baraniny, surówek, frytek, sosów ułożonych na cienkim cieście.

Kebab RelaxKebab Relax

- To wcale nie jest tak łatwo zwinąć takiego dwumetrowego kebaba - mówi Grzesiu. - Przeciętny człowiek nie zwinie nawet jednej tortilli. My planujemy w Wyszkowie zwinąć 290 ciast razem, nasz kebab będzie miał 20 metrów długości - zapewnia i z profesjonalną, poważną miną opowiada o konkursach, które co jakiś czas organizuje w Relaxie.

- Kto najszybciej zje frytki bez użycia rąk, albo wypije herbatę turecką bez rąk, albo kto zje najostrzejszego kebaba. Ostatnio wygrała szesnastoletnia dziewczyna, zjadła z najostrzejszym sosem. Wczoraj padł rekord, chłopak z Warszawy zjadł metrowego kebaba - wymienia Grzesiu z nieukrywaną satysfakcją.

W tym czasie, przy stoliku obok siada ojciec z dwójką chłopaków. Starszy, na oko trzynastolatek dostaje sześćdziesięciocentymetrową bestię z ostrym sosem. Mały wygląda na zachwyconego, oczy mu się cieszą, ojciec cyka fotki ajfonem. Małolat puchnie w połowie, resztę pakują i wychodzą zadowoleni. W lokalu wciąż są ludzie, kierowcy rozwożą kebaby na zamówienie, ktoś wpada po odbiór na wynos, upał, orientalna nuta i arabski zapach baraniny. Jak w Turcji.

Smak? Nie powalił, kebab, jak kebab, jadłem lepszego. Ale kto lubi tego fast fooda, tam nie pożałuje, bo trzyma poziom i do tego ma ten swój megalomański sznyt i atmosferę. Radzymin już się w kebabie zakochał. Klienci wchodząc przybijają piątki pracownikom, jest szybka rozmowa, dziewczyny uśmiechają się do śniadych braci. Ale Grzegorz przyznaje, że jest dopiero na początku drogi do sukcesu. Mówi, że zdarza się im pracować od 8 rano do 3 w nocy, 27 dni w miesiącu. Twierdzi, że w wolny dzień nie może w miejscu usiedzieć, ciągle coś wymyśla i wprowadza w życie. Ostatnio zajął się hip hopem, którego jest wielkim fanem. Po namowach zgodził się zarapować nam fragment swojego najnowszego utworu wychwalającego kebab Relax w Radzyminie.

Kebab RelaxKebab Relax

- Kiedy lokal w Warszawie? - pytam

- Jest takie przysłowie, że żeby się najeść, trzeba jeść małą łyżeczką. Po co mi teraz Warszawa i ta cała konkurencja? Wolę powolutku się do niej zbliżać - mówi Grzegorz i biegnie do kolejnych klientów.

Więcej o: