Młody warszawiak na kacu spędza przeciętnie 24 dni każdego roku

Niech rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie był na kacu. Mimo, że połowa z nas unika go jak ognia, statystyczny Warszawiak traci przez niego średnio 24 dni w roku. Syndrom dnia następnego dotyka zwłaszcza młodych, którzy prowadzą intensywne życie towarzyskie. A latem, w te upały imprezują do rana.

Spodobało ci się? Polub nas

Zna go każdy, towarzyszy nam od zarania dziejów. Pojawia się, gdy świętujemy, spotykamy się z bliskimi, znajomymi, kiedy jedziemy na upragnione wakacje, lub wieczory spędzamy nad Wisłą. Niestety zastaje nas w najmniej odpowiednich warunkach i często kończy się przykrymi konsekwencjami.

Przeciętny Europejczyk (mam przeczucie, że warszawiak zawyża te statystyki) w ciągu całego życia traci aż 1452 dni na leczenie skutków imprezy zakrapianej alkoholem - to średnio 24 dni każdego roku.

„Pokolenie Y na kacu”„Pokolenie Y na kacu”

Z badania TNS Polska* „Pokolenie Y na kacu”- wynika, że alkohol spożywa aż 94% osób w tym warszawiaków w wieku 18-24 lata i 91% w wieku 25-29 lat.

Nie dziwi zatem fakt, że aż dziewięć na dziesięć osób w wieku 18-35 lat, przynajmniej raz w życiu miało kaca.

Pokolenie naszych rodziców wspomina swoją młodość i czasy studenckie jako okres słodkiego lenistwa i niekończących się imprez. Ciężko bywało przed sesją, ale w wakacje była laba.

Dziś większość studentów łączy studia z pracą, także w wakacje, często na cały etat.

Co drugi warszawiak zadeklarował, że najczęściej imprezuje i spotyka się ze znajomymi tylko w weekendy.

Co trzeci w zasadzie w ogóle nie imprezuje i nie spotyka się ze znajomymi, twierdząc, że ma zbyt dużo obowiązków. Dotyczy to głównie 30-latków. W ich przypadku do wyjątków należą specjalne okazje.

Jedna trzecia badanych (34 %) ma większą skłonność do nadużywania alkoholu na urodzinach, tzw. pępkowych czy na weselach. Na więcej w tygodniu pozwala sobie tylko 5% młodych, kiedy chcą się zrelaksować po pracy czy zajęciach lub kiedy mają gorszy dzień, stresującą sytuację.

Z innych badań wynika*, że ponad połowie respondentów (56%) zdarzyło się chociaż raz pełnić różne obowiązki na kacu. W tej grupie największy odsetek stanowią osoby, którym przytrafiło się to kilka razy (32%).

Jedna czwarta (24%) deklaruje coś wręcz przeciwnego, że nigdy nie była w takiej sytuacji, a prawie jedna piąta młodych (18%) odpowiada, że unika picia większych ilości alkoholu w trakcie tygodnia.

Oczywiście mężczyźni częściej niż kobiety wielokrotnie miewali kaca w pracy czy na zajęciach (18% wobec 7%), a kobiety częściej niż mężczyźni deklarują, że nigdy im się to nie zdarzyło (29% wobec 20%).

Co ciekawe, osobom z wyższym wykształceniem częściej niż pozostałym respondentom zdarzyło się być kilka razy na kacu na uczelni bądź w pracy (40% wobec 32% dla ogółu).

KacKac

Kac -   persona non grata

W opinii zdecydowanej większości młodych kac to „zjadacz” czasu i energii - tego zdania jest czterech na pięciu zapytanych (81%).

Jest on na tyle niepożądany, że aż 65% respondentów stara się go unikać jak tylko może - woli wypić nieco mniej niż przesadzić.

Prawie równoliczna grupa (62%) przyznaje, że następnego dnia po imprezie często nie ma na nic siły albo zwyczajnie nic im się nie chce. W konsekwencji aż 76% respondentów zdarzyło się zmieniać plany z powodu przeholowania z alkoholem.

O częstych zmianach planów spowodowanych kacem częściej mówią osoby, które prowadzą bardziej rozrywkowy tryb życia - dużo imprezują, spotykają się ze znajomymi w weekendy i w ciągu tygodnia (23% wobec 15% dla ogółu).

Ponad połowa młodych (52%) przyznaje także, że już nie może imprezować tak jak dawniej, gdyż gorzej znosi konsekwencje imprezowania następnego dnia (niewyspanie, kac).

Szczególnie często mówią to osoby po 30-tce (61%), oraz nieco częściej osoby w wieku 25-29 lat (54%) w porównaniu do tych w wieku 18-24 lata (40%).

Można więc powiedzieć, że skutki picia alkoholu są zdaniem dwóch na pięciu badanych na tyle nieprzyjemne i utrudniające normalne funkcjonowanie, że młodzi albo wolą po prostu unikać imprezowania w trakcie tygodnia pracy, albo piją tylko tyle, by zminimalizować ryzyko pojawienia się kaca następnego dnia.

O kacu w pracy lub na uczelni woli nie wspominać siedmiu na dziesięciu zapytanych (71%). Oporów, by mówić o swojej niedyspozycji nie ma nieco ponad jedna czwarta młodych (29%) - uważają, że „w końcu to nie żaden wstyd”.

Częściej są to mężczyźni niż kobiety (33% wobec 26%) oraz osoby, które zarówno pracują, jak i studiują (39% wobec 29% dla ogółu).

- Żyjemy w czasach, które wymagają od człowieka zdrowia, urody, mądrości, sprawności i dużej dyspozycyjności. W tym kontekście kac jest postrzegany jako jeden z wielu przejawów słabości, które ludzie wolą ukrywać, przynajmniej w swoim „oficjalnym” wizerunku. Można to zaobserwować chociażby w mediach społecznościowych - znacznie częściej udostępniane są zdjęcia ukazujące autora, który mimo wczorajszej imprezy w świetnej formie aktywnie działa od rana (w wersji złagodzonej - odczuwa pewne „zmęczenie materiału”, ale się nie poddaje). Kac zdecydowanie nie jest powodem do dumy''- mówi dr Agnieszka Bratkiewicz z Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS.

Czym innym jest rozmowa o kacu w gronie znajomych. Tutaj proporcje odwracają się i prawie siedmiu na dziesięciu młodych (67%) deklaruje, że gdy jest na kacu, to otwarcie o tym mówi swoim znajomym. Jedna trzecia (33%) jednak woli się tym nie „chwalić”. Nieco częściej odpowiadają tak osoby, które pracują, ale nie studiują (36%).

A jak bycie na kacu postrzegane jest w ich najbliższym środowisku?

Okazuje się, że nie jesteśmy wtedy specjalnie mile widzianym towarzystwem. 53% młodych mieszkańców miast mówi, że nie lubi przebywać w towarzystwie osób na kacu - nieważne gdzie, czy to w pracy, czy w komunikacji miejskiej.

KacKac

Rozmowa o pracę, opieka nad dziećmi, czy długa podróż? - najgorsze ,,kacowe'' koszmary.

Ból głowy, biegunka, nudności, światłowstręt, bezsenność, dreszcze, nadmierna potliwość. Los uznał, że to za mało. W pakiecie dostajemy więc lęki, smutek i stany depresyjne. I tak przez 8 do 24 godzin.

Czy może być gorzej?

Tak, jeżeli zakrapiany wieczór przypadł na środek tygodnia i czeka nas dzień na pełnych obrotach w pracy. Wśród połowy młodych warszawiaków właśnie ten scenariusz uchodzi za najgorszy z możliwych, jaki może się przytrafić skacowanej osobie.

Drugim największym koszmarem byłaby rozmowa o pracę - uważa tak dwóch na pięciu respondentów (42%).

Z kwestii zawodowych na dalszym miejscu wskazywane były: przemówienia publiczne (27%), udział w całodniowym szkoleniu/ warsztatach (18 %), czy rozmowy z szefem (27%).

Z brytyjskich badań YorkTest wynika, że złe samopoczucie to nie jedyny skutek hucznej imprezy. Jedna trzecia badanych deklarowała, że będąc na kacu dostała upomnienie od szefa, a co dziesiąty został wylany z pracy.

Co zatem zrobić, jeśli nie udało nam się poprzedniego wieczora zapanować nad ilością spożytego alkoholu, a urlop na żądanie nie wchodzi w grę? Wśród setek dowcipów o kacu najbardziej lubię ten:

- Co jest najlepsze na kaca?

- Powietrze z pompki od materaca

*Ubiegłoroczne badania TNS Polska i marki Tiger Energy Drink: „Młodzi Polacy i ich życie na wysokich obrotach”.

Więcej o: