Yelp.pl podbija Warszawę. Paulina: "Mój chłopak się śmieje, że trafiłam do sekty"

Warszawiacy ukochali sobie chodzenie po mieście oraz recenzowanie różnego rodzaju miejsc. Ich opinie stają się nie tylko podstawowym źródłem wiedzy dla turystów oraz innych użytkowników, ale i cenną informacją dla restauratorów oraz innych usługodawców, a nawet prezydent miasta - co zmienić, żeby było lepiej, co zrobić, żeby zamiast dwóch gwiazdek dostać trzy, a nawet cztery, a najlepiej pięć.

Spodobało ci się? Polub nas

Nie tylko krytycy kulinarni i nie tylko blogerzy stanowią obecnie przydatne źródło informacji o danym miejscu. Coraz częściej to właśnie zwyczajni ludzie - mieszkańcy miasta - najlepiej podpowiedzą, gdzie warto pójść, co warto zjeść, który lokal warto odwiedzić.

Postanowiliśmy porozmawiać z najbardziej aktywnymi użytkownikami portalu Yelp.pl, tzw. "elitą" i dowiedzieć się, jak wygląda życie recenzenta amatora warszawskiej gastronomii, i nie tylko gastronomii. Beata, Michał i Paulina piszą po kilkanaście recenzji miesięcznie. Ich opinie są długie i oceniane jako bardzo przydatne. W nagrodę za aktywne uczestnictwo są zapraszani na elitarne spotkanie, gdzie wszystko jest za darmo.

Yelp.plmateriały prasowe

Większość z nich nie zna się na gotowaniu, nie ma pojęcia o architekturze wnętrz czy prowadzeniu własnej restauracji. Łączy ich jednak jedno - wszyscy uwielbiają poznawać nowe miejsca, są otwarci na nowe smaki i nowych ludzi. Bo Yelp to nie tylko recenzje, to cała społeczność. I, jak mówią zgodnie wszyscy nasi rozmówcy - „o wiele bardziej wiarygodna i cenna jest opinia osoby, którą znasz i, której niejedną recenzję przeczytałeś niż opinia kogoś anonimowego”.

Księżna Patelni

Paulina S., studentka prawa, na Yelpie jest od września. Zdarza się, że w jednym miesiącu napisze nawet 20 recenzji. - Yelpa odświeżam częściej niż Facebooka. Zostałam nawet księżną Patelni, bo za każdym razem jak tamtędy przechodziłam, to się oznaczałam na Yelpie. Mój chłopak śmieje się, że to jakaś sekta, od której się całkiem uzależniłam. A ja naprawdę lubię pisać recenzje - czasem tworzę prawdziwe elaboraty - a jak przy okazji mogę poznać nowych ludzi i nowe miejsca, to w ogóle świetnie - opowiada Paulina.

Paulina pochodzi z Torunia, do Warszawy przyjechała na studia. - Warszawę z czasem szczerze pokochałam - przyznaje. Ale pierwszą recenzję wystawiła filii restauracji toruńskiej - słynnemu Manekinowi. - Ludzie śmieją się z tych długich kolejek, które ustawiają się pod knajpą, a ja to doskonale rozumiem - dodaje.

Yelp.plNaleśnik z krówką z recenzji Pauliny/ Yelp.pl

Byłoby 5 gwiazdek, gdyby nie ten słynny tłok i kolejki. To wszystko dzieje się pewnie dlatego, że wykupując genialną miejscówkę w samym centrum i decydując o pozostawieniu niemal toruńskich, porażająco niskich cen, właściciele nie przemyśleli, jak wielki będzie ich sukces” - fragment recenzji Pauliny restauracji Manekin.

Wystarczyło, że Paulina zamieściła na portalu kilka recenzji, od razu odezwała się do niej Community Managerka, Agnieszka. - Dostałam zaproszenie na testowanie burgerów, aż dziwię się, że poszłam, bo z natury jestem nieśmiała. Okazało się, że była super impreza, wyszłam najedzona jak po jakimś weselu, poznałam mnóstwo fajnych ludzi - każdy w innym wieku, z innej bajki, a jednak tematów do rozmów nie brakowało. Po tym spotkaniu zaczęłam pisać jeszcze więcej - wspomina swoje początki na Yelpie Paulina.

Paulina szybko ze „zwyczajnej” użytkowniczki stała się "elitą". Dzięki temu może brać udział, nie tylko w "zwykłych" spotkaniach z innymi Yelpowiczami, ale też w specjalnych darmowych, tzw. "elitarnych". - Za każdym razem spotykamy się gdzie indziej, mamy zarezerwowany stolik, za nic nie musimy płacić. Zawsze wychodzę z tych spotkań szczęśliwa i najedzona - opowiada.

Chodzenie po knajpach jest fajne, ale również - dość kosztowne. - Odkąd jestem na Yelpie, to zdecydowanie wydaję więcej pieniędzy na mieście. Ale jednocześnie, jako studentka, staram się wyszukiwać miejsca na „mój portfel”, więc pewnie dlatego moje recenzje są dość przydatne - opowiada Paulina. Ostatnio Paulina „wyhaczyła” fajny lunch w restauracji Informal Kitchen.

Yelp.plFacebook.com/ Informal Kitchen

Opcja lunchowa zasługuje na piątkę z plusem. Do wyboru codziennie jest zestaw spośród dwóch zup, czterech dań głównych (pizza, mięsne, wege i sałatka), mini-deseru i napoju (woda lub kompot) - całość za 25zł czyli dobra cena za taką ilość i wysoką jakość” - pisze w recenzji.

Paulina zapytana z kolei o jedno ze swoich ulubionych dań, wymienia faszerowane ziemniaki w Kumpir House na Krakowskim Przedmieściu.

Yelp.plKumpir House/ zdjęcie z recenzji Pauliny na Yelp.pl

Drodzy wielbiciele ziemniaków! Jeśli dotąd nie dostrzegliście na Krakowskim Przedmieściu (tuż przy przystanku Stare Miasto) Kumpir House Cafe, koniecznie nadróbcie zaległości! To kameralne miejsce jest według mnie fenomenalne i każdy fan ziemniaków przyzna mi rację, a ten, kto kartofli na ogół nie lubi, tu zje je ze smakiem” - czytamy w recenzji.

Yelp.plZiemniak faszerowany - zdjęcie z recenzji Pauliny/ Yelp.pl

Ale Paulina nie recenzuje wyłącznie knajp. - Na Yelpie można ocenić praktycznie wszystko. W Polsce to jednak gastronomia cieszy się największym zainteresowaniem - mówi Paulina. Ten trend nie powstrzymał jednak Pauliny przed zrecenzowaniem na przykład - Parku Łazienkowskiego, Warszawskiej Giełdy Elektronicznej czy jej lokalnego sklepu Top Market na ul. Piotra Skargi 54, który wylądował w kategorii „Jedyne w swoim rodzaju”.

Po pierwsze: Sklep całym sobą pozostał w minionej epoce. Budynek z zewnątrz nie wygląda najlepiej, a i w środku nie jest zbyt nowoczesny, podłoga aż straszy. No ale cóż, czego prócz regałów z produktami spodziewać się po supermarkecie?

Yelp.plTop Market z recenzji Pauliny/ Yelp.pl

Po drugie: By zakupy zrobić szybko, oczekuję w sklepie... jakiejkolwiek logiki w ustawianiu rzeczy! A tu tej logiki kompletne brak. Np. Całkiem po lewej stronie sklepu są soki, ale już wody i napoje gazowane całkiem po prawej, za to zamrażarka z lodami, pizzami itd. wyrasta nagle między regałami z papierem toaletowym i szamponami. Tyle lat w pobliżu, a nadal mam czasem problem z odgadnięciem, w której części sklepu znajdę poszukiwany produkt...(...)

Po czwarte. Nadal o obsłudze, ale kategoria nowa, nazwijmy ją "atmosfera". Otóż, mimo znacznej liczby pań, ciężko uświadczyć tu uśmiech i pomoc. Nawet gdy panie wyraźnie się nudzą nie mają ochoty odpowiadać na moje pytania typu "gdzie znajdę mąkę?", a co najwyżej machną ręką wskazując bliżej nieokreślony kierunek, jaki powinnam obrać... Także kliencie, radź sobie w sklepie sam!

Michał „żeby nie zapomnieć”

Przygoda Michała D., pracownika amerykańskiej korporacji, z Yelpem, zaczęła się od Trip Advisora. - Z racji zawodu, bardzo dużo podróżuję, a z klientami często spotykam się właśnie w knajpach. Na Trip Advisora zapisałem się, żeby z jednej strony czerpać informacje o fajnych miejscach w miastach, do których trafiam, a z drugiej, żeby nie zapomnieć, gdzie już byłem i czy mi się tam podobało - opowiada Michał.

Michałowi wydawało się, że pisze wyłącznie dla siebie, stąd jego recenzje były zazwyczaj krótkie i niekiedy na granicy dobrego smaku. - Po roku wszedłem na Trip Advisora i nagle okazało się, że moje recenzje czyta 30 tys. osób. Ludzie komentowali moje wpisy, a restauratorzy, którym wystawiłam niepochlebne recenzje zapraszali mnie do swoich lokali - opowiada.

Później Michał odkrył Yelpa. - Yelp ma dwie ogromne zalety, po pierwsze ma silnie rozbudowane społeczności lokalne w danym mieście, a po drugie można tam znaleźć informacje na temat miejsc nieturystycznych - mówi Michał. - Co innego Trip Advisor, gdzie ocenia się przede wszystkim te najbardziej popularne w danym miejscu lokale - dodaje.

Michał zauważa, że coraz więcej właścicieli biznesów gastronomicznych, a także hoteli, zaczyna liczyć się z opinią osób aktywnych na tego typu portalach społecznościowych. - Zdarzyło mi się być dwa razy w tym samym miejscu w krótkim odstępstwie czasu. Właściciele tego miejsca zauważyli moją recenzję na Yelpie i wysłali mi podziękowania. Akurat była pozytywna - opowiada Michał.

Michał, recenzując miejsca, zwraca uwagę na jedzenie, ale przede wszystkim na jakość obsługi. - To dla mnie bardzo istotne, bo wpływa na to, jak się w danym miejscu czuję. O wiele mniejszą wagę przykładam na przykład do wystroju - mówi Michał. Zdaniem Michała w Europie wciąż z tą obsługą nie jest najlepiej, co innego w Stanach. - Tam, bez względu na to, czy to jest stacja benzynowa czy restauracja, obsługa jest zawsze wyśmienita - mówi z przekonaniem.

Po miejscach recenzowanych przez Michała widać, że mieszka na Mokotowie. - Każde miasto składa się z takich małych ojczyzn. Po częstych podróżach lubię poczuć się jak w domu, dlatego fajnie, jak gdzieś w okolicy mam miejsca, w których czuję się dobrze - mówi Michał, który chwali przede wszystkim Bazar na Olkuskiej. Cieszy go, że Warszawie powstaje coraz więcej niewielkich lokali rodzinnych lub prowadzonych przez jedną, dwie osoby, gdzie zna się właścicieli, obsługę, gdzie jedzenie robione jest z pasją.

Yelp.plPekin Express na Olkuskiej/ Krzysztof Wilczyński

To nie tylko świeże produkty z różnych kuchni, ale też kolejny krok w rewitalizacji jednej z bardziej zapyziałych uliczek Mokotowa. Burger Bar, Piano Bar, Pekin Ekspres i Bazar na Olkuskiej tchnęły kompletnie nowe życie w tę wcześniej zapomnianą okolicę” - czytamy w recenzji o Bazarze.

Yelp.plKaczka po pekińsku z Pekin Express - jedno z ulubionych dań Michała/ zdj z recenzji Yelp.pl

Jednym z jego ulubionych miejsc jest również Tapas Gastrobar w budynku Hotelu Hilton, który uwielbia za pyszne jedzenie i świetną, luźną iście katalońską atmosferę, chwali również koncept restauracji Mielżyński oraz restaurację L'Enfant Terrible, która jego zdaniem jest tak dobra, że już nie potrzebuje promocji. Ale tę ostatnią ocenił jednak na 4 gwiazdki.

Yelp.plFacebook.com/ Tapas Gastrobar

L'Enfant Terrible to miejsce z górnej półki pod każdym względem. Od obsługi przez jakość jedzenia po ceny. Tak jak zwykle za to ostatnie nie odejmuje gwiazdki, tak tutaj musiałem, bo żurek za trzy dychy to jednak lekka przesada. Oczywiście cena to rzecz względna. Wszystko jest warte tyle, ile ktoś jest chętny za to zapłacić.”

Yelp.pldanie z l'Enfant Terrible -zdj z recenzji michała/ Yelp.pl

Yelp ratuje życie

Beata R., z zawodu trenerka biznesu, na Yelpa trafiła po podróży do Stanów Zjednoczonych, gdzie dzięki recenzji na tamtejszym Yelpie, cudem uszła z życiem. - Zarezerwowaliśmy z mężem hotel, którego wcześniej recenzji nie sprawdziliśmy. Na chwilę przed pobytem weszliśmy na Yelpa, gdzie wiele osób pisało, że właśnie w tym hotelu bardzo często dochodzi do strzelanin, a w oknach sa szyby kuloodporne. Przeraziłam się. Od razu odwołaliśmy tę rezerwację - opowiada z przejęciem Beata.

Mimo że jest na Yelpie dopiero od lipca, napisała już ponad 200 recenzji. - Odkryłam, że uwielbiam wyrażać swoją opinię na temat różnych miejsc, co nie znaczy, że dużo krytykuję. Raczej wolę pisać dobrze, choć wiadomo, że nie jest to zawsze możliwe - dodaje.

Beata lubi pisać recenzje, ale ceni również recenzje innych. - To są osoby takie jak ja, które nie mają szerokiej wiedzy kulinarnej, ale też lubią dobrze zjeść i często nie mają problemu z tym, żeby za dobre jedzenie dużo zapłacić - mówi. Jej zdaniem rozwój tego typu portali społecznościowych to zasługa rosnącej świadomości Polaków na temat jedzenia.

- Ludzie coraz większą wagę przykładają do tego, co jedzą, mają też świadomość tego, jakie to jedzenie powinno być. Ponadto wiele dań, kiedyś uznawanych za ekskluzywne, stało się o wiele bardziej dostępnych. Mało kto jeszcze kilka lat temu wiedział, co to są przegrzebki, a dziś wiele osób zamawia je na lunch w jakiejś restauracji i coraz więcej potrafi sobie je przyrządzić w domu - dodaje.

Zdaniem Beaty w Polsce wciąż jednak ludzie obawiają się otwarcie skrytykować restaurację lub na przykład oddać danie do kuchni. - Ja mam podobnie - przyznaje. - Nie czuję się jeszcze wystarczająco kompetentna, żeby zwrócić danie, które mi nie smakuje lub, które uważam, że nie jest odpowiednio zrobione. Ale mam nadzieję, że restauratorzy mają świadomość, że nawet jeżeli nie w bezpośrednim kontakcie, to właśnie na Yelpie mogą zostać ocenieni negatywnie - dodaje.

Beata mieszka na Żoliborzu i tam, podobnie jak Michał na Mokotowie, stara się wyszukiwać fajne miejsca. Jednym z jej ulubionych jest restauracja chorwacka Guccio Domagoj.

Restauracja ma wspaniały klimat, wszystko tutaj gra i pasuje: stoliki, ciepły wystrój, wina zachęcające do biesiady, sympatyczna obsługa. Czuję się tam za każdym razem świetnie, jakbym była na wakacjach w Chorwacji i spędzała uroczy wieczór z przyjaciółmi.

Yelp.plKalmary z recenzji Beaty/ Yelp.pl

Jedzenie jest bardzo smaczne. W czwartki i piątki serwują znakomite kalmary i mule. Raczej jednak trzeba przyjść na nie w czwartek, bo w piątek już się kończą i możemy niestety się rozczarować ich brakiem, a są naprawdę smaczne i całkiem niedrogie, więc warto. Minusem jest za mała, jak dla mnie, porcja, bo ja mogę zjeść tonę owoców morza i nigdy nie będzie dla mnie za dużo :) Jadłam również pljeskawicę, na deser racuchy (boskie!), mają też smaczne wina i kelnerzy umieją doradzić które wino zamówić” - pisze w recenzji Beata.

Mniej pochlebnie Beata wypowiedziała się na temat innej restauracji - Joli Bord, również na Żoliborzu. Dała jej zaledwie jedną gwiazdkę.

Byłam tam raz i nie planuję więcej. A składa się na to kilka czynników:
- lokal wg mnie nie wie jakim chce być miejscem, jakie dania serwować - każde danie jest z innej parafii i nie wiadomo z jakiego powodu znalazło się w menu,
- w menu jest generalnie mały wybór jedzenia i naprawdę ciężko się nam było na coś zdecydować, po prostu nie było z czego wybrać,
- gdyby jeszcze pomimo krótkiego menu było jakieś danie, którego bym bardzo chciała spróbować, jakiś specjał, coś wyjątkowego, na co można by bylo tutaj przychodzić - niestety, nie ma czegoś takiego (...)"
- czytamy w recenzji.

Beata wychwala inną restaurację - marokańską Maghreb na ul. Burakowskiej. - Całkiem niepozorne miejsce, znajdujące się na końcu uliczki za walącymi się barakami, a gdy się wchodzi do środka, to już po zapachu czuć, że dostanie się tam coś naprawdę dobrego - opowiada.

Yelp.plFacebook.com/ Maghreb

Nasze dania główne w smaku były doskonałe. Po prostu niewyobrażalnie pyszne. Z każdym kęsem chciałam jeść coraz więcej. Do tego dostaliśmy kuskus, świetnie przygotowany, a także tubkę harissy. Moja jagnięcina była w sosie, który zawierał w sobie rodzynki. Ja nie lubię rodzynek i myślałam, że będę wydłubywać. Ale spróbowałam i okazało się, że to zupełnie co innego niż myślałam. Straciły swoją "rodzynkowatość", przesiąkły smakiem przypraw, mięsa, a oddały sosowi odrobinkę słodyczy. Wszystkie składniki komponowały się znakomicie, przenikały, uzupełniały, po prostu ktoś kto to przygotowywał wydobył z dania 100% smaku. A odrobinka harissy, którą sobie dodałam, dodatkowo ten smak jeszcze podkręcała. Rewelacja!

Czym jest Yelp?

Yelp po angielsku oznacza skowyt. Nazwa nijak się ma do tego, czym naprawdę jest Yelp, nie ma to jednak większego znaczenia, ponieważ z założenia się on nie reklamuje - informacja o jego istnieniu przenosi się pocztą pantoflową.

Yelp wymyślili Amerykanie, ale obecnie portale funkcjonują w wielu miastach na całym świecie. W Polsce Yelp najprężniej działa w Krakowie i w Warszawie (od 2012), gdzie społeczność integrują obecni na miejscu Community Managers, organizujący cykliczne spotkania w wybranych restauracjach.

Yelp.plmateriały prasowe

- Idea Yelpa polega na tym, żeby tzw. „lokalesi” polecali sobie nawzajem fajne miejsca w mieście. Informacje te są zupełnie obiektywne - właściciele biznesów nie mogą w żaden sposób wpływać na recenzje im wystawiane, mogą natomiast odpisać recenzentowi - tłumaczy Agnieszka Strzelka, Community Manager Yelp w Warszawie.

Użytkownicy sami decydują o tym, które recenzje są najbardziej wartościowe, klikając na przyciski "przydatna, śmieszna, fajna" pod daną recenzją i najwyżej ocenione recenzje wędrują na górę strony. Oprócz tego na Yelpie działa specjalny algorytm rekomendacji recenzji, który wychwytuje recenzje mniej przydatne (typu: "było super, polecam") i napisane przez niezaufanych jeszcze użytkowników.

Yelp jest portalem społecznościowym, więc dużą rolę odgrywa posiadanie na nim znajomych. Najczęściej stają się nimi osoby, których recenzje najbardziej się komuś podobają. - Użytkownicy meldują się w różnych miejscach, za co dostają odznaki - tłumaczy Agnieszka. - Jeśli mają więcej zameldowań niż inni w tym miejscu - zostają księciem/księżną, za największą ilość księstw na danym terenie dostaje się baronostwo dzielnicy, można być też królem/królową Warszawy - dodaje.

Więcej o:
Komentarze (1)
Yelp.pl podbija Warszawę. Paulina: "Mój chłopak się śmieje, że trafiłam do sekty"
Zaloguj się
  • antydepresant6

    Oceniono 1 raz -1

    Yelp to sku...ele. Zamieszczaja prywatne dane osobowe i adresowe firm, które juz od dawna nie istnieją. Naruszaja prywatność, nie pytając o zdanie. a kontakt w takich sprawach-niemożliwy. Kutafony cholerne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX