Jakub Bułat: Gdybym nie stracił pracy, to Tarabuka by nie było. O niezwykłym miejscu, które zna każdy warszawiak

21.01.2015 09:00
Tarabuk

Tarabuk (MetroWarszawa)

Są miejsca, w których można poczuć się jak w domu. Gdzie czas zwalnia, choć godziny mijają niezauważone. Gdzie nie wypada nie sięgnąć po książkę lub ich stertę, i przy smacznej latte oraz domowym ciastku spędzić chwilę sam na sam ze sobą. Są takie miejsca. Jednym z nich jest Tarabuk. W tym roku obchodzi 10-tą rocznicę swojego istnienia. Czy przetrwa kolejną dekadę?

 

„Dziękuję opatrzności, że tak się potoczyło moje życie”

Księgarnio-kawiarnia przy ulicy Browarnej powstała w 2005 roku. Wszystko za sprawą Jakuba Bułata, który po kilku latach pracy w korporacji w dziale logistyki sprzedaży podręczników szkolnych, wraz z zespołem został zwolniony.  W trudnych czasach dla książek i czytelnictwa postanowił otworzyć księgarnię.

- Długo się zastanawiałem, co dalej. Ale gdy tylko w głowie pojawiała się myśl, żeby otworzyć księgarnię, od razu czułem w środku takie przyjemne ciepło - opowiada.

TarabukMetroWarszawa

Ciepło rozlało się również na pozostałych członków rodziny - żonę Annę, córkę Anię oraz syna Józka. Ale początki łatwe nie były.

- Przez pierwszych kilka miesięcy działalności cały czas narastał nam dług w spółdzielni. Przeżywałem długie tygodnie depresji. Wszystko było na mojej głowie - wspomina Jakub. - Mimo że stres był ogromny, Jakub na zawsze pozbył się bólów żołądka, które towarzyszyły mu podczas pracy w korporacji. - Udało mi się to przeżyć i teraz dziękuję opatrzności, że tak się potoczyło moje życie. Sam pewnie nie zdecydowałbym się rzucić pracy. Mimo że zarabiam 3, 4 razy mniej, czuję się lepiej. Bo wiem, że to ma sens - dodaje.

- Ja byłam podekscytowana, każda moja koleżanka marzyła wtedy o tym, żeby prowadzić kawiarnię w swoim własnym stylu -  wspomina Ania, która lada dzień urodzi kolejnego spadkobiercę księgarni. Ma już 3-letnią córkę Manię.

Tarabukfacebook.com/ Tarabuk

Słowo się rzekło. Ania z mamą zajęły się częścią kawiarnianą, Jakub księgarnią. Syn - umysł ścisły, zaczął wdrażać system informatyczny.

- Pracowaliśmy po kilkanaście godzin dziennie. Wracaliśmy do domu wyczerpani. Nie mieliśmy pojęcia o budowaniu takiego biznesu. Ja miałam 21 lat i nagle musiałam zarządzać grupą ludzi w moim wieku. Było naprawdę ciężko, ale jednocześnie bardzo nas to wzmocniło jako rodzinę - wspomina Ania.

- Wszyscy stanęli na wysokości zadania - mówi z dumą Jakub. - Również nasi przyjaciele, bez których byśmy nie przetrwali. To oni przychodzili do nas, zasilając kasę Tarabuka. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że mamy tak wielu przyjaciół - dodaje.

TarabukMetroWarszawa

Tarabuk to nie sukces finansowy, ale społeczny

Mama - masażystka i nauczycielka tańca Hula, 20-letnia córka bez żadnego doświadczenia zawodowego, syn - student Mechatroniki i tata - pasjonat książek - o prowadzeniu księgarnio-kawiarni nie mieli zielonego pojęcia, ale ich zdaniem to właśnie dlatego Tarabuk odniósł taki sukces - nie finansowy, ale właśnie społeczny.

- Przez te 10 lat naprawdę dojrzałem. Na początku miało być to miejsce spotkań - z książką, kulturą, z ludźmi, z samym sobą. Teraz jako właściciel firmy rodzinnej moją misją jest budowanie zaufania - z gośćmi, pracownikami, dostawcami. Nie interesuje mnie tworzenie sieci księgarni, ale budowanie relacji z drugim człowiekiem - mówi Jakub Bułat.

Ania opowiada wzruszającą historię, która świetnie opisuje relacje, jakie tworzą się w przestrzeni Tarabuka. - Przychodził do nas kiedyś taki starszy, bardzo kulturalny pan. Zawsze był dla mnie przemiły, więc ja dla niego też. Zamawiał latte, zamienialiśmy kilka zdań. Z czasem zaczął mnie pytać, kiedy będę w Tarabuku następnym razem i zawsze tego dnia się pojawiał. Któregoś razu, kiedy miałam pracować, coś mi wypadło. Wiedziałam, że się z nim nie spotkam, więc zostawiłam mu karteczkę z informacją, że dziś niestety mnie nie będzie, że życzę smacznej latte. Później już go nie widziałam, przestał przychodzić. Dwa lata później, będąc w Tarabuku, pomyślałam o nim. Nagle otworzyły się drzwi i stanął w nich ten pan. Wykrzyknęłam - Niesamowite, bo właśnie o panu myślałam. Podszedł do mnie i wyciągnął portfel, z którego wyjął tę samą karteczkę, którą dla niego kiedyś zostawiłam. - Ja o Pani myślę każdego dnia - powiedział.

TarabukMetroWarszawa

Księgarnia jest jak sklep z obuwiem

Dla członków rodziny Tarabuk ma być miejscem, w którym ludzie czują się bezpiecznie, gdzie ładują baterie, ale gdzie przede wszystkim mogą znaleźć książki, których nigdzie indziej nie dostaną.

- Bo księgarnia jest jak sklep z obuwiem - mówi Jakub Bułat. - Tak samo jak musisz przymierzyć but i poczuć, czy jest ci w nim wygodnie, tak samo musisz mieć czas na wyczucie książki, którą później zdecydujesz się kupić - opowiada.

Jakub często spotyka się z sytuacją, w której znajomy wszędzie szuka danej książki, ale znajduje ją dopiero w Tarabuku. - W Tarabuku nie ma bestsellerów. Nikt nas nie kojarzy z takimi książkami - tłumaczy Ania. - Raz w życiu zdecydowaliśmy się włączyć się do akcji promocyjnej nowego Harry'ego Pottera. Polegała ona na tym, że sprzedaż pierwszych egzemplarzy ruszyła w nocy. Nikt do nas nie przyszedł - dodaje wcale nie ze smutkiem Jakub Bułat.

Perełki Tarabuka

Tarabuk to autorska selekcja książek z szeroko pojętej antropologii kultury. Jakub kilka godzin dziennie poświęca na przejrzenie nowej oferty w hurtowniach i dokonuje ostrej selekcji.

Tarabukfacebook.com/ Tarabuk

- To książki, które mają poruszyć, pobudzić do refleksji, które nawołują do zmiany - opowiada Jakub. - Tylko u nas jest osobna półka z książkami poświęconymi umieraniu i duchowym oswajaniu śmierci. Wśród nich jest na przykład „Najdalsza podróż” Stanislava Grofa, jedna z ulubionych książek mojej żony. To temat, od którego na co dzień uciekamy. Ale nie wszyscy - dodaje.

- Często wybieramy książki, które wiemy, że ze względu na swoją niszową tematykę będą zalegać na półkach - mówi Ania. - Tak było w przypadku książki terapeutycznej o adopcji. Czułam, że jest bardzo wartościowa. I przyszedł taki dzień, w którym znalazła swojego właściciela - dodaje.

- Mojej żonie udaje się namówić naszych gości do zakupu mało znanych reportaży fascynującego podróżnika Nicolasa Bouviera, które na rynku funkcjonowały już od wielu lat.

TarabukMetroWarszawa

Byłem zdumiony, jak odważnie podchodzi do ludzi i opowiada im o książkach. Potem zdałem sobie sprawę, że nasi goście właśnie tego oczekują, że książkę podpowie im ktoś, kto jest do niej przekonany - opowiada Jakub.

Wśród perełek Tarabuka, których nie może zabraknąć w księgarni są m.in. „Klechdy polskie” oraz „Przygody Sindbada Żeglarza” Bolesława Leśmiana. Dla Ani ważnymi tytułami są „Dziecko z bliska” Agnieszki Stein, poradnik o wychowaniu czy książka dla dzieci „Gelsomino w Kraju Kłamczuchów” Gianniego Rodariego. Dla Jakuba „Przygody Pędrka Wyrzutka” Stefana Themersona, „Szkice piórem” Andrzeja Bobkowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich intelektualistów czy poradniki Juula Jespera.

Trudne decyzje

Tarabuk żyje w swoim własnym rytmie. Pieniądze nie są najważniejsze, ale biznes musi się kręcić, żeby rodzina miała z czego się utrzymać.

- Jak to w rodzinie - każdy ma własne pomysły na rozwój firmy - mówi Ania, która świadoma tego, jak funkcjonuje współczesny świat, wie że Tarabuk mógłby prosperować o wiele lepiej. Jakub ma własną wizję rozwoju firmy, Ania chciałaby wprowadzić więcej innowacji, dostosować to miejsce do współczesnych wyzwań i potrzeb gości.

Z niepokojem obserwuje, jak kolejne kawiarnio-ksiegarnie padają lub likwidują przestrzeń przeznaczoną na książki i skupiają się na organizowaniu eventów. W okolicach Browarnej zwiększyła się również liczba lokali, które stanowią konkurencję dla Tarabuka.

 Tarabukfacebook.com/ Tarabuk

- Jakiś czas temu przechodziliśmy poważny kryzys. Wszyscy bardzo przeżywamy, jak coś złego dzieje się w firmie - wyznaje. - Obecnie duży problem stwarza nam spółdzielnia, która od jakiegoś czasu raz wypowiada nam umowę najmu, potem cofa wypowiedzenie, ale podnosi czynsz. Nie chce zainwestować żadnych pieniędzy w remont lokalu, z drugiej strony nie daje nam gwarancji, że tu zostaniemy - opowiada Ania.

Ania godzi macierzyństwo z pracą w Tarabuku, od zawsze jest bardzo zaangażowana, to właściwie jej pierwsza i jedyna praca. Ale czasem myśli, że utrzymać takie miejsce to trudny "kawałek chleba" - Każdy z nas poza pracą w Tarabuku, robi coś jeszcze. Mama jest masażystką i instruktorką tańca, tata recenzuje książki, aktywnie działa w organizacjach pozarządowych, brat spełnia się jako inżynier, ja projektuję biżuterię. Czasem myślę, że może byłoby nam łatwiej bez Tarabuka... Z drugiej strony to projekt naszego życia. Wszystkim byłoby bardzo przykro gdyby przestał istnieć.

 Tarabukfacebook.com/ Tarabuk

Ponadto, Ania poleca:

”Pod presją” Carla Honore

”Urodziny Prosiaczka” Oli Woldańskiej-Płocińskiej

Pani Anna poleca:

”Życie przed sobą” Romaina Gary - wzruszająca historia o miłości

Dla dzieci i młodzieży:

„Gałgankowy skarb” Zbigniewa Lengrena

”Piaskowy wilk” Asy Lind

”Tsatsiki” Moni Nilsson

Jakub poleca:

”Bromba i inni” Macieja Wojtyszki

”Droga człowieka według nauczania chasydów”  Martina Bubera - niezwykłe dzieło o tajemnicach duchowości (zwłaszcza rozdział: "Zaczynając od siebie")

”Świat nura” Aleksandra Kościówa

„Stara” Rafała Wojasińskiego

Reportaże Mariusza Wilka

 

Skomentuj:
Jakub Bułat: Gdybym nie stracił pracy, to Tarabuka by nie było. O niezwykłym miejscu, które zna każdy warszawiak
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX