- Nie takiej jakości oczekują nasi klienci - Andrzej Blikle o pączkach i swojej firmie

- Nie zgadzam się ze wspólnikami w sprawie tego, jak powinna wyglądać nasza firma. Nie takiej jakości oczekują od nas nasi klienci - mówi w rozmowie z Metro Warszawa Andrzej Blikle, który zamieścił na swoim profilu Facebookowym oświadczenie w którym przeprasza miłośników słynnej warszawskiej cukierni.

Spodobało ci się? Polub nas

 

Klienci zarzucają firmie, że pączki z których słynie Blikle nie smakują już tak jak dawniej.
- To już nie ten sam pączek. Nie oznacza to, że jest mniej słony lub wyraźnie słodszy, ale są inne w smaku - uważa Blikle. Sprawa jest o tyle przykra, ponieważ cukiernia od zawsze słynęła z najlepszych z pączków w Polsce.
Klienci zarzucają firmie, że pączki z których słynie Blikle nie smakują już tak jak dawniej. - To już nie ten sam pączek. Nie oznacza to, że jest mniej słony lub wyraźnie słodszy, ale są inne w smaku - uważa Blikle. Sprawa jest o tyle przykra, ponieważ cukiernia od zawsze słynęła z najlepszych z pączków w Polsce.

- "Przyjaciele, klienci, kontrahenci i pracownicy firmy A. Blikle sp. z o.o. W zawiązku z kierowaną do mnie korespondencją i głosami w sprawach firmowych czuję się w obowiązku poinformować Państwa, że od grudnia 2010 roku nie zarządzam już moją rodzinną firmą, a od grudnia 2012 roku rodzina Blikle nie ma żadnego wpływu na dokonujące się w firmie przekształcenia. Wszelkie zmiany jakie dokonały się w firmie od zimy 2012 do chwili obecnej są dziełem trzech kolejnych zarządów naszej firmy" - czytamy w oświadczeniu słynnego mistrza pączków.

Odczuwalne dzisiaj zmiany słynnej cukierni (działającej na polskim rynku od 1869 roku) są związane z wejściem do firmy nowych wspólników (jednym z inwestorów finansowych był fundusz Vertigo). Zatrudniony został także brytyjski manager, który jednak odszedł z pracy po roku. W tej chwili w zarządzie firmy (podejmującej decyzje operacyjne) nie ma nikogo z członków rodziny Blikle i - co za tym idzie - rodzina nie ma praktycznie żadnego wpływu na zarządzanie marką. Sam Andrzej Blikle jest w firmie udziałowcem, ale jak mówi: mało znaczącym. Czy żałuje decyzji o wprowadzeniu do rodzinnej spółki obcych osób? - Niezręcznie mi odpowiadać na to pytanie, ale moje oświadczenie jest komentarzem  - tłumaczy Andrzej Blikle. Dodaje jednak, że w tej chwili nie widzi szansy na porozumienie ze wspólnikami. - Nie tracę jednak nadziei - podkreśla.

Jakość pączków to najmniejsza zmiana, którą wprowadził nowy zarządca. - Są to przede wszystkim daleko idące rewolucje wizerunkowe. Dotyczące opakowań, logotypu, który zawsze był złoty raptem zrobił się czarny, zmiany wystroju wnętrz w niektórych placówkach, opakowań - wymienia Andrzej Blikle.

Według Pulsu Biznesu ubiegły rok cukiernie Blikle zamknęły ze stratą w wysokości blisko 2,5 mln zł oraz przychodami na poziomie 24,9 mln zł.

Więcej o: